LX yrs

Początki „wieku początkowej starości ...”

Wielkimi krokami zbliżam się do magicznego wieku 60-lat. Wiek ten uznawany jest za początek 1-szego z czterech okresów starości i nosi nazwę „wieku początkowej starości”. Trwa on do 70-tego roku życia. Ponieważ 10 lat to ogromny szmat czasu, więc poznanie następnego okresu życia pozostawiam sobie na potem.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznaje, że wiek kalendarzowy nie oddaje właściwie przebiegu procesów starzenia, więc wprowadziła swój własny podział okresu starości. Za początek starości również uznaje 60 rok życia i określa go mianem „wiek podeszły” (tzw. wczesna starość), ale wydłuża czas jego trwania o pięć lat, do 75-tego roku życia. Tak więc WHO daje mi dodatkowo pięć lat na niezajmowanie się następnym okresem starości.

Co dalej ...

Wpisałem w Google frazę: Jak radzić sobie ze starością? i otrzymałem całą masę linków. Z ciekawości przeczytałem kilka z nich, ale dałem sobie spokój z czytaniem tych naukowych i pseudonaukowych „dywagacji”. Jedyny oczywisty wniosek, jaki mi się nasunął, to konieczność znalezienia sobie na przyszłość zajęcia, tak by nie zestarzeć się za szybko i za bardzo, oraz nie zwariować z nadmiaru wolnego czasu. Po tych „głębokich przemyśleniach” pozostało mi tylko przygotowanie się do korzystania z radości, jakie daje wiek 60 lat z nieodłączną, dużą, ilością wolnego czasu.

Dość może prostym, czy wręcz prozaicznym pomysłem jest myśl, aby zająć się fotografią. Może to i proste zajęcie, a może mocno skomplikowane, ale bez względu na na ten podział daje dość dużo możliwości zagospodarowania nadmiaru wolnego czasu. Wielką zaletą tego zajęcia jest konieczność wyjścia z domu i pospacerowania wokół miejsca zamieszkania. Jeżeli fotografowanie nam się spodoba, to na pewno wycieczki będą dłuższe i w bardziej odległe obszary niż najbliższy park, czy łąka. Jedynym warunkiem, by zająć się tym tematem, albo bardziej przyjaźnie (by mieć takie hobby) jest konieczność posiadania cyfrowego aparatu fotograficznego. W obecnych czasach nie jest to takie trudne i w miarę własnych możliwości finansowych musimy kupić jakiś sprzęt fotograficzny.

Jak napisałem, tak zrobiłem. Podłączyłem do ładowania akumulator i zacząłem czytać instrukcję obsługi aparatu, by przypomnieć sobie jak się robi zdjęcia. Aparat zabrałem ze sobą do pracy, by bezpośrednio po zakończeniu pracy pójść na łono natury, by porobić zdjęcia. Mój wybór padł na Kopiec Krakusa. Jadąc do domu wysiadłem przy skrzyżowaniu ul. Wielickiej z ul. Powstańców Wielkopolskich. Krótkie podejście na Kopiec i zacząłem fotografować. Potem spacer na piechotę w kierunku Kamieniołomu Liban i łąkami obok Cmentarza Podgórskiego Nowego, przez stary cmentarz żydowski, na przystanek przy ul. Dworcowej. W czasie całej wycieczki zrobiłem (a w zasadzie napstrykałem) ok. 100 zdjęć. I w tym miejscu rodzą się nowe pytania.

Co robić z wykonanymi zdjęciami:

  1. Nic nie robić, będą gdzieś na dysku, jak coś będziemy chcieli znaleźć to nie mamy się czym martwić. Mamy całą masę wolnego czasu, więc zawsze jakoś damy radę. I w ten sposób powoli zaczniemy realizować punkt nr 2.
  2. Przeglądnąć wykonane zdjęcia, usunąć zupełnie nieudane fotografie, dobre zdjęcia posegregować, utworzyć tematyczne i chronologiczne zbiory. Tworzyć albumy, podalbumy, pokazy slajdów itp. i pokazywać swoje dzieła rodzinie i znajomym.
  3. Zrobić wszystko, co jest opisane w punkcie nr 2 i dodatkowo spróbować pochwalić się swoimi najlepszymi zdjęciami. By to zrobić, powinienem umieścić zdjęcia na jakimś serwerze. Najlepiej na darmowym, dającym do dyspozycji możliwość prezentacji zdjęć w galerii fotograficznej w niezbyt skomplikowany sposób.

Łatwo powiedzieć, „umieścić zdjęcia na jakimś serwerze”, trochę trudniej zrobić. W trakcie zaznajamiania się z tym tematem napotkałem na wiele problemów, wynikających z nieznajomości zagadnień związanych z tworzeniem i publikowaniem stron www. W rozwiązywaniu problemów pomógł niezawodny wujek „Googiel”. Największym problemem było wychwycenie najistotniejszych informacji z gąszczu pseudostron, reklam, bezsensownego bełkotu zaperzonych internautów i tym podobnych śmieci serwowanych przez wyszukiwarkę. Na szczęście udało się znaleźć wiele bardzo dobrych stron pozwalających zrozumieć przynajmniej te najprostsze problemy, z których wymieniam poniżej tylko kilka: